Blog

Moja historia z pasją – jak odważyłam się zacząć i pokochałam tworzenie

Moja historia z pasją zaczęła się bardzo niepozornie.
Bez wielkich planów, bez oczekiwań. Od malowania małych obrazków. Po prostu – pędzel, farby i chwila tylko dla siebie.

kobiece pasje po 50tce ,mój obraz


Na początku były drobne formy, niewielkie prace. Z czasem na płótnach zaczęły pojawiać się zwierzęta, pejzaże i małe kwiatuszki. Każdy obraz był inny. Każdy niósł ze sobą emocje i radość tworzenia. Malowanie przestało być chwilowym zajęciem – zaczęło stawać się czymś znacznie ważniejszym.

Czy trzeba mieć talent, żeby tworzyć hyy …..

W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać:
czy trzeba być artystycznie uzdolnionym, żeby namalować coś pięknego?
Czy trzeba mieć talent, żeby tworzyć -nawet coś zwyczajnego?

Te pytania długo krążyły mi w głowie. Aż w końcu przyszła odpowiedź.

Okazało się, że nie trzeba być wybitnym artystą, żeby czerpać radość z malowania. Nie trzeba spełniać żadnych standardów ani porównywać się z innymi. Wystarczy chęć, ciekawość i otwartość na to, co powstaje spod własnych rąk.

Malowanie dało mi coś bardzo ważnego – spokój, przyjemność i poczucie, że robię coś dla siebie. Tak właśnie narodziła się moja pasja. Bez presji. Bez oceniania. Bez oczekiwań. Po prostu zaczęłam malować.

kobiece pasje po 50tce ,mój obraz

Dziś wiem jedno:
pasja nie zawsze rodzi się z talentu.
Czasem rodzi się z odwagi, by spróbować.


Zmiana pracy i nowy etap twórczości

Potem przyszedł moment zmiany pracy, który zupełnie nieoczekiwanie otworzył przede mną nowy etap. Zaczęłam tworzyć prace plastyczne razem z dziećmi. To doświadczenie wciągnęło mnie tak bardzo, że odkryłam, jak ogromną radość daje mi taka forma pracy -twórcza, spontaniczna, pełna serca i autentyczności.

kobiece pasje po 50tce ,akwarium

Uwielbiałam to, co robiłam. Tworzenie z dziećmi nauczyło mnie swobody, luzu i czerpania radości z samego procesu, a nie tylko z efektu końcowego.


Blog, WordPress i kolejne wyzwania

I tak zaczęłam stawiać sobie coraz to nowe wyzwania. Jednym z nich był blog, który prowadzę do dziś. Piszę na nim różne teksty – małe, średnie i duże. Każdy z nich jest dla mnie formą wyrażania siebie, emocji i myśli, a także dzielenia się tym, czego się uczę.

Z czasem pojawił się też pomysł, żeby spróbować swoich sił w tworzeniu własnej strony internetowej i pracy w WordPressie. Nie zawsze jest łatwo – raz idzie lepiej, raz gorzej -ale krok po kroku uczę się i działam. Korzystam z narzędzi dostępnych w internecie, podglądam, testuję, próbuję.

I choć jestem w tym wszystkim kompletnym laikiem, uważam, że wykonuję naprawdę dobrą pracę.

Satysfakcja, radość i kolejne pomysły

Jestem z siebie bardzo zadowolona, bo włożyłam w to ogrom czasu, pracy i zaangażowania. Największą radość sprawia mi moment, kiedy widzę efekty – coś, co powstało od zera, dzięki mojej determinacji i ciekawości.

Ta satysfakcja sprawia, że chce mi się iść dalej. Wymyślać kolejne rzeczy. Tworzyć nowe projekty. Szukać tematów i inspiracji.

W głowie mam ich całe mnóstwo.
I wiem jedno- ta droga sprawia mi ogromną przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Szepczące momenty. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody autora jest zabronione.
Zapoznaj się z Polityką Prywatności.

Ashe Motyw przez WP Royal.